A JEŚLI ON NIE MOŻE ALBO NIE CHCE SIĘ ZMIENIĆ?

A jeśli trafiłaś na faceta, który nie spełnia żadnego z wyżej podanych warunków? A jeśli on nie chce się z tobą porozumieć? A jeśli kłamie albo chce nadal rządzić w waszym związku? A jeśli nie zgadza się przyjąć do wiadomości, że istnieje jakiś problem w nim, w tobie albo w waszym związku? A jeśli jego problem, na przykład narcyzm, jest tak poważny, że nadzwyczaj trudno się z nim uporać? A jeśli mąż po prostu nie chce z tobą współpracować, by coś się między wami zmieniło? Co wtedy?

Jeśli widzisz, że z takich czy innych względów nie można na to liczyć, nie uda się wam razem przewalczyć kryzysu i odbu­dować związku i właściwie niewielki wybór ci pozostał. Naj­pierw powinnaś się upewnić, czy partner przynajmniej by spró­bował wraz z tobą poddać się terapii. (Albo spróbował terapii indywidualnej, jeśli cierpi na poważne zaburzenia psychiczne, jak chociażby narcyzm.) Jeśli się zgodzi i wytrwa (niektórzy rzucają terapię po jednej, dwóch, trzech sesjach), z pomocą specjalisty może ci się udać go doprowadzić do tego, że jednak zdecyduje się popracować nad tym, by się zmienić.

Jeśli kategorycznie odmówi albo przerwie terapię, radziła­bym ci odejść – i tak też część kobiet robi. Albo możesz się przystosować: nauczyć się żyć z jego zdradami lub innymi jego wadami, które rzutują na wasz związek. W naszym społeczeń­stwie istnieje cała olbrzymia, ukryta populacja kobiet, które nie odchodzą od mężczyzny, choć wiedzą że są zdradzane. Musisz jednak postawić sobie pytanie: czy gotowa jesteś przystać na taki układ? Czy to, co w zamian otrzymujesz, naprawdę ci wystarczy? Mnóstwo kobiet postanowiło, że majątek mężczy­zny, wygodne życie, jakie im zapewnia, jego wybitna osobo­wość, status społeczny, który dzięki niemu zyskały, jego czar, uroda, talent, geniusz i tak dalej rekompensuje jego niewierność. Albo też, co również odgrywa ważną rolę, nie odchodzą ze względu na dzieci.

Przystosować się można w zły i dobry sposób.

Zły sposób obierają kobiety, które nieustannie narzekają skarżą się na niewierność męża lub inne jego wady. Obie strony utknęły w martwym punkcie. Żadna nie robi nic, by ich życie stało się lepsze. Takie kobiety często od środka zżera niechęć i gorycz.

Lepszym sposobem jest skoncentrowanie się na pełniejszym rozwijaniu swojej osobowości oraz swojego życia, zrealizowa­niu się w inny sposób, skoro nie możesz tego osiągnąć ze swoim partnerem. Niektóre kobiety wiodą bardzo udane, drugie życie z przyjaciółkami, którym mogą się zwierzyć i z którymi łączy je wspólnota zainteresowań, jakiej nie odnalazły u mężów. Nie siedzą w domu gorzkniejąc, czując się porzucone, myśląc o tym, że ich partner właśnie jest z inną. Zdają sobie sprawę, że zawarły pewien układ, i nie skarżą się każdemu, kto im się nawinie pod rękę. Jeśli są mężatkami, nie podpuszczają dzieci przeciwko ojcu, by w ten sposób się na nim zemścić. Uczą się poprzestawać na tym, co jeszcze ich łączy z mężami, cieszyć się tym i nie oczekiwać cudów. Wiedzą że pewne sprawy są już nieodwracalne.

Inną taktyką – a na dłuższą metę okazuje się ona najskutecz­niejsza – jest podjęcie wysiłku zmienienia samej siebie. Dobrze w tym celu poddać się indywidualnej terapii, by odkryć, czemu godzisz się z taką postawą twojego partnera. Często ukrytym powodem okazuje się stary, poczciwy strach – boisz się, że będziesz musiała sama o sobie pomyśleć, że już nie spodobasz się innemu mężczyźnie albo lękasz się, że nie podołasz samo­dzielnie wychować dzieci. Możesz się obawiać, że nigdy już nie znajdziesz nikogo lepszego.

Często w ramach terapii kobieta oddziela zewnętrzne powo­dy od prawdziwych motywacji. Buduje własną siłę – zaczyna wierzyć w siebie, ma do siebie szacunek, lepiej przygotowuje się do samodzielnego zarabiania na życie – czyli wszystko to, co w końcu pozwoli jej z pozycji siły nie słabości zadecydować, czego tak naprawdę chce i czy obecny związek rzeczywiście wart jest takiej ceny.

Nawet bez terapii możesz nad sobą popracować. Często wpływa to również na postępowanie mężczyzny.

Jeśli sama, jednostronnie, przestaniesz odgrywać w waszym związku rolę, której od ciebie się oczekuje, w odpowiedzi mężczyzna będzie musiał zmienić swoją rolę i dokona się w nim przemiana, często podświadoma. Jeśli, na przykład, zawsze go nękałaś, żeby spędzał z tobą więcej czasu, możesz zmienić postępowanie o sto osiemdziesiąt stopni – znaleźć sobie własne zajęcia, tak by małżonek wróciwszy późno do domu lub łaska­wie postanowiwszy zadzwonić, nie zastawał cię w nim. Będzie zaskoczony, a może nawet zły; będzie się zastanawiał, co ty knujesz i nagle się okaże, że teraz to on chce wiedzieć, dlaczego tak późno wracasz, gdzie się podziewałaś, i będzie uważał, że powinnaś spędzać z nim więcej czasu.

Zmiana, jaka w tobie zacznie zachodzić, może oznaczać, że postanowisz przestać ogrywać rolę bezbronnej ofiary i przej­miesz ster we własne ręce. Zamiast dłużej biernie godzić się z jego postępkami, powiesz mu wprost, co o nich sądzisz. Rozpocznij na przykład studia prawnicze lub zapisz się na kurs, dzięki któremu sama zdobędziesz pozycję i już nie będziesz musiała polegać na mężu, że ci ją zapewni. Naucz się jeździć na nartach i robić inne rzeczy, których bałaś się spróbować. Na pewno pomoże ci to uwierzyć w siebie. Zmiany w twoim zachowaniu i odnoszeniu się do męża sprawią że zacznie baczniej ci się przyglądać i inaczej cię traktować. Może nabrać do ciebie szacunku albo postanowić, że czegoś takiego nie zniesie i odejść. Może próbować podważać twoje wysiłki, by z powrotem wcisnąć cię we wcześniejszą rolę. Nie pozwól mu na to.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.