Czy nałogowo kłamie?

Jeśli mężczyzna stale okłamuje innych, by osłaniać własną skórę lub wywrzeć lepsze wrażenie, tak że w końcu staje się to cechą jego charakteru, istnieje nikła szansa, że będzie mógł podjąć kroki niezbędne do zmiany. Uczciwość ze strony twojego partnera stanowi ogromnie ważny składnik w odbudowaniu twojej gotowości zaufania.

Czy potrafi dostrzec, że jego niewierność mogła mieć źródło w problemach, z którymi borykacie się oboje?

Może uważać, że jego romans to wyłącznie jego wina – niezależnie od tego, czy był to skok w bok czy zauroczenie jakąś kobietą. Albo nie chce się głośno przyznać ani skarżyć, że w ten sposób zmagał się z twoim nastawieniem do niego. Z drugiej jednak strony może uważać, że to wszystko twoja wina – odpowiedź na twój brak zainteresowania seksem, brak wsparcia z twojej strony, twoją tuszę, naleganie na ślub albo jakieś inne twoje wady. Jeśli potrafi spojrzeć na tyle szeroko, by dostrzec w swej niewierności objaw problemu istniejącego w związku i że może się okazać, iż pod pewnymi względami oboje jesteście winni, rosną szanse na to, że dojdziecie do porozumienia.

Weźmy na przykład Barry’ego. Chodził z Dawn od dziesię­ciu miesięcy. Od piątego tygodnia ich związku Dawn domagała się poważniejszej deklaracji. Barry’emu Dawn ogromnie się podobała, ale nie wiedział, w jakim stopniu on sam podoba jej się jako osoba.

-     Sądzę, że widzi we mnie jedynie dobrego kandydata na męża – skarżył się przyjacielowi.

Barry przyznał, że lękał się zaangażowania, ale próbował zapanować nad swoim wewnętrznym oporem. Ostrzegł Dawn, że nic dobrego z tego nie wyjdzie, jeśli dalej będzie tak na niego naciskała. Gdy ona mimo to nie ustępowała, czuł się osaczony.

Kiedy Barry był chłopcem, jego matka do wszystkiego się wtrącała, dlatego źle znosił wszelkie formy nacisku, dusił się. Mimo ostrzeżeń, Dawn nadal żądała od niego deklaracji. To sprawiło, że Barry się wycofywał, co z kolei powodowało, że Dawn jeszcze bardziej go prześladowała i zarzucała mu, że chce od niej uciec. Jej wyrzuty budziły w Barrym poczucie winy, tak że w jej towarzystwie tracił dobry nastrój, co doprowadzało ją do szału.

-     Nie kochasz mnie – narzekała.

-      Nie kocham cię tylko wtedy, gdy mnie tak dręczysz – brzmiała jego odpowiedź, która doprowadziła Dawn do ostate­cznej wściekłości.

-      Ten związek donikąd nie prowadzi – rzuciła w końcu. – Nie stać mnie, by tracić na ciebie czas.

To jeszcze bardziej upewniło Barry’ego w przekonaniu, że Dawn wyłącznie polowała na męża.

Wkrótce ich związek, który tak dobrze się zapowiadał, zmienił się w serię potyczek, po których Dawn czuła się zagubiona i oszu­kana, zaś Barry winny i niekochany. To doprowadziło do tego, że zaczął się rozglądać za kobietami, które ?mnie nie gnębiły”. Dowiedziawszy się o romansach Barry’ego, Dawn była wściekła. Uważała, że to wyłącznie jego wina, że nie można mu zaufać. On z kolei sądził, że to wyłącznie jej wina, bo cały czas wywierała na niego presję. I wtedy postanowili rozpocząć terapię, bowiem mimo całej tej szarpaniny nadal czuli, że się kochają. Barry przekonał się (podobnie jak Dawn), że wina leżała po obu stronach. Każde z nich wykazywało brak wrażliwości wobec słabych punktów drugiego i każde nabrało niezwykłej wprawy w robieniu rzeczy, które skutecznie odstręczały partnera.

A oto inna para. Hank był przekonany, że zaczął romansować z innymi kobietami, bowiem jego żonie, Cindy, seks nie sprawiał takiej przyjemności jak jemu. Czuł się usprawiedliwiony, gdyż Cindy wielokrotnie odmawiała mu współżycia, że musiał gdzie indziej poszukać rozładowania napięcia seksualnego. Kiedy Cindy odkryła wiarołomstwo męża, postanowili szczerze ze sobą poroz­mawiać, próbując uratować swoje małżeństwo. Wyszło wtedy na jaw, że ich batalie o seks stanowiły symptom znacznie poważniej­szej walki o władzę, jaka się między nimi toczyła. Hank był dość apodyktycznym mężem, pragnącym w małżeństwie dominować, a Cindy to gniewało. Uznała, że jedynym sposobem odegrania się na nim jest odmowa współżycia. Tak oto, wbrew temu, co sądził Hank, okazało się, że wina nie leżała wyłącznie po stronie jego żony i jej domniemanej oziębłości seksualnej. Chodziło tu raczej o walkę o wpływy, w którą oboje byli zaangażowani.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.