NIEWOLNICY WŁASNYCH ZACHCIANEK

Oscar Wilde powiedział kiedyś: ?Oprę się wszystkiemu z wy­jątkiem pokusy”. Niektórzy mężczyźni, którzy wdają się w licz­ne związki z kobietami, mogliby to za nim powtórzyć: mając pokusę zawsze ulegają. To żyjący wśród nas niewolnicy swoich zachcianek.

Wydają się ogromnie niedojrzali. Jednakże ci na wpół dorośli mężczyźni potrafią utrzymać dobrą pracę i sprawdzają się na polu zawodowym. Za to w innych dziedzinach życia zachowują się niczym dzieci. Ilekroć zobaczą coś, czego zapragną – czy jakiś bajer czy atrakcyjną dziewczynę – muszą to mieć. Jeśli zwrócą uwagę na kobietę, nie ustąpią dopóki jej nie zdobędą. Nie liczy się dla nich, czy kobieta już ma partnera, czy jest mężatką. Nawet się nad tym nie zastanawiają. Mocno osadzeni w teraźniejszości, po prostu ruszają naprzód i działają tak, jak im każe pragnienie chwili. Dla niewolników własnych popędów życie to ciąg wyjątkowych okazji, które już się nie powtórzą, i pokus. Działają pod wpływem zachcianek, impulsu. A ponie­waż ich zainteresowania zmieniają się jak w kalejdoskopie i łatwo przechodzą od jednej fascynacji do drugiej, trudno się po nich spodziewać wierności, a zdrada wydaje się nieuchronna.

Marcello Mastroianni, który od 1950 roku jest żonaty z jedną kobietą utrzymywał bliskie przyjaźnie z licznymi pięknymi aktorkami, a z dwoma – Faye Dunaway i Catherine Deneuve – żył nie ukrywając tego. Mówiąc o swych licznych romansach, ten słynny kochanek kobiet – zarówno na ekranie, jak i poza nim – aktor przyznaje:

- A cóż mi pozostawało? Jestem niedojrzały. Taki się urodzi­łem… Nie potrafię nad sobą zapanować… Niedzielny poranek, plaża w Ostii, a przede mną ciąg tych ślicznych dziewcząt w kostiumach kąpielowych – to wystarczy, bym postradał ro­zum.

Najbardziej infantylni spośród niewolników własnych za­chcianek – jako że często szybko przystępują do akcji nie zastanawiając się nad konsekwencjami – mogą nie zwracać uwagi na komplikacje, które innym kazałyby się zatrzymać i sprawę przemyśleć. Dlatego też zdarza się, że sami się wpakowują w dziwaczną krępującą i niezręczną sytuację.

Pewna kobieta opowiadała mi o tym, jak poznała w pracy mężczyznę i wkrótce się z nim zaprzyjaźniła. Zagadnęła go, gdyż – jak się wyraziła – ?wyglądał na zasmuconego. Spytałam, dlaczego jest taki nieszczęśliwy. Wyjaśnił, że właśnie rozstał się z dziewczyną”. Zaczął odwiedzać tę kobietę pod pozorem roz­mawiania na temat jego problemów i wkrótce zostali kochanka­mi. Wyznał, że był żonaty, ale teraz jest w separacji, lecz dał żonie ten numer telefonu, w razie gdyby musiała się z nim skontaktować, jeśli coś stałoby się ich dziecku. Nie minęło wiele czasu, a na automatycznej sekretarce żona zaczęła nagrywać wyzwiska pod adresem kochanki męża. Bardzo szybko bohater­ka tej historii dowiedziała się, że jej partner po pierwsze nadal spotyka się z przyjaciółką, z którą ponoć zerwał, a po drugie wcale nie rozstał się z żoną. W przeciwieństwie do innych wiarołomnych małżonków, którzy taki postępek uznaliby za skrajne szaleństwo, on dał żonie numer telefonu kochanki, nie biorąc pod uwagę ewentualnych konsekwencji. W historii, o której mowa, kochanka zadzwoniła do żony i wkrótce stwo­rzyły wspólny front przeciwko niewiernemu.

Czasem impulsywność może pociągać za sobą gruboskórność – tak jak to się stało w wypadku pewnej kobiety i jej kochanka.

Otóż stali sobie na rogu ulicy i czekali na taksówkę, którą ona miała wrócić do domu, kiedy on zauważył pociągającą Azjatkę w zaparkowanym samochodzie.

-     Chinka – odezwał się bezmyślnie, patrząc na kobietę. – Nigdy jeszcze nie miałem Chinki.

W tej samej chwili obok nich zatrzymała się taksówka.

-     No to ją sobie weź – warknęła jego rozwścieczona partnerka.

Wskoczyła do samochodu, z impetem zatrzaskując drzwi.

Kiedy taksówka ruszyła, zauważyła, że kochanek zdąża w stro­nę tamtego zaparkowanego wozu.

Infantylni niewolnicy własnych zachcianek potrafią zacho­wywać się bezmyślnie i nieodpowiedzialnie nie tylko w stosun­ku do kobiet, ale i w innych życiowych sytuacjach. Mogą ni z tego, ni z owego, z powodu jakiejś różnicy zdań rzucić pracę, zapominając o innych korzyściach płynących z zajmowanego stanowiska i o konsekwencjach, jakie ich decyzja może wy­wrzeć na życie ich rodziny. Mogą nieustannie wpadać w tarapa­ty, bo nie potrafią nad sobą zapanować. Nie umieją wyznaczać sobie celów czy układać dalekosiężnych planów, więc zamiast piąć się po szczeblach kariery, będą bezustannie zmieniać pracę. A ponieważ nie potrafią ani snuć planów, ani niczego organizo­wać, prowadzą życie nieuporządkowane czy wręcz chaotyczne.

Mężczyźni, którzy nie panują nad impulsami, często piją i narkotyzują się z takim samym brakiem umiaru, jaki oglądamy w innych sferach ich życia.

Nie mają żadnych moralnych ograniczeń, dlatego też uważa­ją że wszystko im wolno, i nie odczuwają wyrzutów sumienia. Moralność jest dla nich abstrakcją.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.