SUPERMENI

Zdarzają się wiarołomni mężczyźni, którzy sądzą że podboje seksualne i romanse to po prostu prawo ich płci. Świadomie czy też nie uważają, że uwodzenie to domena prawdziwych męż­czyzn – w przeciwieństwie do prawdziwych kobiet, które tego nie robią. Taka podwójna moralność doskonale funkcjonuje u takich osobników.

Brutale

?Prawdziwi mężczyźni”, jeśli należą do typu brutali, często również piją palą i trzymają się z kumplami (zazwyczaj w ba­rach), zakładając, że stanowi to niezbywalny element męskiego życia. Z innymi mężczyznami łączy ich poczucie braterstwa, a przysłuchując się ich rozmowom o kobietach, odnosi się wra­żenie, że rozprawiają o jakimś dziwacznym gatunku stworzeń zgoła innej rasy; wyrażają się o nich pogardliwym, pełnym wyższości tonem, z mniej lub bardziej skrywaną wrogością. Czasem tacy mężczyźni wybierają się na polowanie na samice z kolesiem lub z całą paczką.

Często kumple z jednej paczki wzajemnie się kryją. Ochoczo podpierają się alibi (?Wychodzę z Billem” czy ?Byłem z Harrym”) dla ukrycia swoich romansów. Zdarzyło się również, że kumpel przyjął na siebie rolę kata: miał powiedzieć przyjaciółce swego żonatego druha, która nieustannie do niego wydzwaniała, żeby przestała facetowi zawracać głowę, bo ich przygoda już się skończyła.

Wielokrotnie o najnowszych zdobyczach opowiada się koleż­kom, by w ten sposób im zaimponować. Ci mężczyźni potrze­bują podziwu, szacunku i – najchętniej – zazdrości. Zależy im na uznaniu innych mężczyzn.

Pewien żonaty dwudziestoczterolatek wyjaśnił mi, dlaczego nie kryje przed kolegami swoich przyjaciółek.

- Jeśli mam coś wartego pokazania, chcę, by inni to zoba­czyli. Dziewczyna podpada pod tę samą kategorię, co samochód czy dom. Stanowi dowód, że mi się powiodło.

Na ogół mężczyźni ci traktują kobiety jak istoty stworzone po to, by im służyć. Oznacza to, że żony i partnerki mają dokładać starań, by im się przypodobać i nie za bardzo zawracać głowę. Tacy mężczyźni najczęściej nie raczą odpowiedzieć na pytanie, gdzie spędzili noc, albo będą próbowali zbyć cię stałym tekstem, że byli z chłopakami, spodziewając się, że to kupisz. Jeśli buntujesz się przeciwko powrotom w środku nocy czy wręcz następnego ranka, jesteś uważana za czepialską. Jeśli twój partner jest kawalerem i chciałabyś częściej się z nim widywać, zostajesz określona mianem ?wymagającej”. Jeśli urządzasz awantury o inne kobiety obecne w jego życiu, uznaje cię za ?zaborczą”, na którą mężczyźni tego pokroju reagują jak na truciznę. Śmiertelnie przerażają ich herod-baby (czytaj: konie­czność odpowiadania kobietom). Ich zdaniem niezależność to cecha typowo męska, która oznacza, że mogą robić, co chcą a ich kobiety mają to akceptować. Bardzo często matki i babki tych mężczyzn godziły się ze zdradami mężów, co sprawia, że teraz oni oczekują od swoich partnerek podobnej postawy. A jeśli żona tego nie zaakceptuje, będą głośno wyrzekać na ruch wyzwolenia kobiet.

Przygody na jedną noc, podrywki, kobiety, które przemykają przez ich życiorysy, są traktowane wyłącznie jako narzędzie rozładowania pożądania seksualnego. Sposób, w jaki między sobą się o nich wyrażają: ?cipy” czy ?szpary”, dość wyraźnie określa ich funkcję. Picie często stanowi nieodłączny element gry miłosnej lub jej początek.

Typowym przykładem takiego supermena jest Frank Sinatra. Od swojej pierwszej żony, Nancy Sinatry, którą zdradzał od początku małżeństwa, oczekiwał, że będzie się z tym godzić.

Powszechnie wiadomo, jak bezwzględnie Sinatra traktował kobiety – rzecz typowa dla mężczyzn tego pokroju. Podobnie jak wielu innych supermenów, Sinatra raz zdobytą kobietę traktował pogardliwie. W książce His Way: The Unauthorized Biography of Frank Sinatra Kitty Kelley przytacza wypowiedź pewnej kobiety, która go znała i szczegółowo opisała jego postępowanie: ?Frank często przywoził kobiety na weekend… Wielokrotnie obserwowałam jego zachowanie przed i po. Nim zaciągnął kobietę do łóżka, był czarujący. Dziewczyna słyszała tylko czułe słówka… Następnego dnia poznawałyśmy zupełnie innego Franka, który nawet nie raczył się odezwać do dziewczy­ny, która jeszcze wczoraj była najpiękniejszą istotą pod słońcem. Wystarczyło, że ją zdobył. Osiągnął swój cel, a potem – kaput. Mogła pakować manatki. Widziałam mnóstwo dziewcząt, które opuszczały dom we łzach”.

Tak jak wielu innych supermenów Sinatrę nieustannie otaczał rój mężczyzn, przed którymi często chwalił się swoimi najno­wszymi seksualnymi podbojami.

Potrzeba dominowania nad kobietami, typowa dla tego rodza­ju mężczyzn, u Sinatry objawiała się nie tylko w sposobie traktowania pierwszej żony, ale i następnych połowic. Kiedy ożenił się z Mią Farrow, robił jej sceny, ilekroć wyjeżdżała i grała w filmach. Chciał kontrolować filmy, nad którymi pra­cowała. W biografii autorstwa Kitty Kelley David Susskind wspominał, jak to w połowie prac nad serialem telewizyjnym, w którym występowała Mia, aktorka się nie zjawiła. ?Zacząłem się niepokoić, bo mieliśmy tylko tydzień do zakończenia zdjęć i musiałem szybko podjąć decyzję, czy nie trzeba będzie Mii zastąpić. Pojechałem po nią i w końcu Mia pojawiła się w pracy cała posiniaczona… Siadłem przy niej i powiedziałem: ?Mia, kochanie, zdaje się, że ktoś chce, byś zrezygnowała z tej roli?. Spuściła wzrok i odparła, że mimo wszystko dokończy zdjęcia.”

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.