Wybredni sportowcy

Niektórzy bardziej wyrafinowani mężczyźni z gatunku super- menów nie postępują aż tak bezwzględnie jak brutale. Kobiety mogą nawet nie podejrzewać, że nimi są. Wielu takich mężczyzn znajdziemy wśród kawalerów. Lubią oni swój zawód – nawet zaliczają się do maniaków pracy. Nie przesiadują po barach, ich męskie spędy przybierają formę gry w tenisa, wycieczek pod żaglem czy ćwiczenia na siłowni z kumplami. Pozornie będzie się wydawało, że do kobiet odnoszą się z czułością, ale mimo gładszych manier, w głębi ducha myślą o nich podobnie jak brutale – często traktują je instrumentalnie: jako źródło przyje­mności i/lub ozdobę, dzięki którym zyskują ?punkty” w oczach innych mężczyzn. W piśmie ?New York Woman” Marcelle Claments opisuje współczesnych sportowców, którzy używają epitetu ?kociak do stołu” na określenie kobiety, która przede wszystkim pełni funkcję ?laski” – czyli ozdoby i obiektu seksu­alnego – ale również jest na tyle dekoracyjna, że można ją zabrać na kolację z przyjaciółmi.

- Spotykam się teraz z trzema kobietami – powiedział mi pewien kawaler z San Diego. – Żadną z nich nie jestem szczególnie zainteresowany, ale przynajmniej jest z kim spędzić weekend, a w ciągu tygodnia pójść na kolację czy wyskoczyć do kina lub teatru. W ciągu dnia o nich nie myślę. Z trudem sobie przypominam ich numery telefonów, gdy chcę do nich dzwonić. Traktuję je po prostu jak kogoś z kimś się zabija czas.

A inny mężczyzna, mieszkaniec Chicago, zauważył:

-      Spotykam się z mnóstwem niezbyt bystrych kobiet. Ale dobrze się prezentują. A to wystarczy, jeśli chcę się gdzieś wybrać i zależy mi na tym, by zobaczono mnie z atrakcyjną kobietą. Wszyscy moi znajomi zaglądają do tych samych miejsc: tych samych modnych dyskotek, tych samych miejscowości. Między nami rodzi się swego rodzaju współzawodnictwo. Wszyscy próbujemy stworzyć swój wizerunek. Chcemy, by inni mężczyźni widzieli w nas kogoś, komu się powiodło. A częścią tego wizerunku jest pokazanie się z odpowiednią dziewczyną.

Określenia, jakich używał w swojej wypowiedzi, potwierdzi­ły moje przypuszczenia, że kobiety są traktowane raczej jako instrument zaspokajania męskich oczekiwań, a nie istoty ludz­kie.

-      Mamy swój kod etyczny – wyjaśniał dalej ów mężczyzna. – Jeśli któryś z nas spotyka się z dziewczyną łapy przy sobie i żadnego towaru z drugiej ręki. Nie chodzi się z byłą dziewczy­ną przyjaciela. To niepisane prawo męskiej przebieralni.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.