BUNTOWNICY

Kolejny typ mężczyzny, który narzuca partnerce rolę swej matki, to ten, dla którego zdrada jest wyrazem buntu. Uważa on trwały związek za ograniczenie, dusi się w nim i często traktuje partnerkę jak monitor – oceniający jego postępowanie, zawsze gotów wyrazić dezaprobatę. Emocjonalnie reaguje na ciebie jak na surowego rodzica. Czując się ograniczony i tłu­miony, mężczyzna ten będzie się zachowywał niczym nastola­tek. Aby uciec od – w jego mniemaniu – krępującego związku, nawiązuje romanse, które uważa za zabawę i wyzwolenie, za wyspy rozkoszy, podniecenia i zapomnienia.

Zasadniczo sprowadza się to do tego, że buntownicy zacho­wują się jak niegrzeczni chłopcy i podobnie jak większość chłopców, którzy coś przeskrobali, w głębi ducha pragną wrócić do domu, do mamusi. Dlatego też albo się przyznają, albo w ten czy w inny sposób doprowadzają do tego, że partnerka ich nakryje, ukarze i, oczywiście, w końcu wybaczy.

Inni buntownicy wpadli w pułapkę sztywnego stereotypu mał­żeństwa. Mogli na przykład przywdziać pozę rozważnego, trzeźwego, godnego zaufania partnera. A ponieważ wcieliwszy się w rolę głowy rodziny zrezygnowali ze swej swobody, w pewnym momencie mogą się zbuntować i przeskoczyć ze skrajności w skrajność – rozpocząć romans, gdzie pozwolą sobie na beztro­skę, większą swobodę w okazywaniu uczuć czy wręcz niefrasob­liwość. W ten sposób wyrywają się z niezwykle surowego wzorca zachowań, jaki narzucili sobie wobec małżonki.

Wielu buntowników jest w dużej mierze uzależnionych od swoich partnerek. Ponieważ jednak tę zależność mogą interpreto­wać jako coś wstydliwego i niemęskiego, wkroczenie na ścieżkę wiarołomstwa stanowi sposób udowodnienia swej niezależności i/albo męskości. Tak jakby chcieli powiedzieć: ?Widzicie, wcale nie potrzebuję jej aż tak bardzo”. Ale potrzebują i dlatego oni również często tak aranżują sytuację, by odkryto ich romans.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.