?CHCIAŁBYM MÓC PRZESTAĆ”

Część nałogowych uwodzicieli zdaje sobie sprawę, że ich zachowanie odbiega od normy i fakt ten stanowi dla nich prawdziwy problem. Mężczyzn takich w środowisku psychia­trów określa się mianem ?uzależnionych od seksu”. Czują, że stracili panowanie nad własnym życiem. Mogą się wstydzić niektórych jego aspektów. Nie podoba im się, że kłamią, by zaciągnąć kobiety do łóżka. Albo zostali przyłapani przez żony, które zagroziły odejściem, a mimo to nadal nie potrafią się powstrzymać od zdrady. Regularnie korzystają z usług prosty­tutek albo zostali zmuszeni do zmiany pracy na skutek jakiegoś związku seksualnego czy skandalu. Bywa, że często wikłają się w romanse z kobietami, do których nawet nie czują sympatii. Ci mężczyźni uświadamiają sobie, że swoim postępowaniem mogą złamać sobie karierę, zrujnować małżeństwo czy dotychczasowy związek miłosny, swoją pozycję społeczną, nawet życie – swoje czy żon – a mimo to nie zmieniają swego postępowania, brak im sił, by to uczynić.

List do doktor Joyce Brothers ilustruje tego rodzaju postawy.

?Dlaczego twierdzi, że mnie kocha, skoro często tej samej nocy, kiedy się kochaliśmy, wraca do siebie i, jestem tego pewna, kocha się z inną?”

?Mówi matce, że chce się ze mną ożenić i chce, bym urodziła mu dzieci. Wierzę mu, ale skoro mnie kocha, to dlaczego mnie zdradza z innymi? Twierdzi, że nie darzy ich uczuciem, ale nie może się powstrzymać.”

Podczas gdy wielu mężczyzn żyje właściwie bez ciężaru winy lub z minimalnymi wyrzutami sumienia, trzeba przyznać, że ogromną grupę mężczyzn uzależnionych od seksu nęka poczucie winy i wstyd za swe zachowanie, które uważają za destrukcyjne i budzące odrazę.

Nawet jeśli nałogowi uwodziciele jako tako panują nad swoimi postępkami, mogą się u nich pojawić negatywne uczucia wobec tego, co robią.

-     Od zawsze to swoiste polowanie sprawiało mi znacznie większą satysfakcję niż spełnienie – wyznał Bert. – Nie twier­dzę, że sam seks nie przynosił mi satysfakcji, ale wyzwanie znacznie bardziej mnie pociągało. Od niektórych kobiet wycho­dziłem myśląc: ?Co ty, u licha, tu robisz?” Czasem dobierając się do babki, mówiłem sobie w duchu, że jestem głupcem.

Pewien mieszkaniec Chicago wspominał, że najgorzej się czuł, gdy był zmuszony do kłamstwa.

-     Byłem kiedyś z kobietą po prostu seksbombą. Zamotałem się przez nią w niewyobrażalną pajęczynę kłamstw. Zamiast przyznać się, że jestem żonaty, wymyśliłem jakąś bzdurę o se­paracji. Rozrosło się to do niewiarygodnych rozmiarów. Chciała mnie przedstawić rodzinie. Powiedziałem sobie: ?I to wszystko, byle się do niej dorwać? Nie warto”. Byłem wtedy od dwóch lat żonaty i to ostudziło moje zapędy. Od tamtej pory każdej dziewczynie mówiłem o sobie prawdę.

Inny mężczyzna z kolei opowiadał, jak zaplątał się w dziwa­czną dość wstydliwą sytuację. W środku nocy wstał z łóżka, gdzie spał ze swoją dziewczyną i zamierzał wymknąć się do innej. Wyjeżdżając spod domu niechcący przejechał jej psa. Uznał, że powinien wrócić, obudzić dziewczynę i powiadomić ją o wypadku. Mając wyrzuty sumienia, wyznał prawdę. Jego dziewczyna miała teraz dwa powody do rozpaczy: jego zdradę i śmierć ukochanego psa.

Mężczyźni, których męczy ich postępowanie, lecz nie potra­fią z nim zerwać, bardzo przypominają alkoholików czy narko­manów, którzy nieustannie walczą z nałogiem. Raz po raz przysięgają sobie, że przestaną uganiać się za kobietami, po czym okazuje się, że jest to silniejsze od nich.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.