Czemu służą te pytania?

Niewątpliwie, im więcej udzieliłaś odpowiedzi twierdzących na powyższe pytania, tym bardziej prawdopodobne, że twój mężczyzna cię zdradza. Jednak zamieściłam je nie po to, byś mogła stwierdzić, czy twój partner jest wiarołomny. Bo jeśli tak, to zapewne już o tym wiesz. Tylko nie przyznałaś się przed sobą. Weź chociażby Annę, której list przytoczyłam na początku rozdziału. Choć jej mąż, pachnący, elegancko ubrany, prawie co wieczór znika i wraca między drugą a piątą nad ranem, nie wyciągnęła oczywistego wniosku, że na pewno ma romans. Ona tylko przypuszcza, że mąż może mieć romans, i zastanawia się, czy jej podejrzenia nie są tylko dziecinadą wynikiem jej braku wiary w siebie.

Wiele kobiet przypomina Annę. Nie chcą przyjąć tego, co szepce im intuicja. Chowają głowę w piasek, w najlepszym razie mając do czynienia z dziwnym i nietypowym zachowa­niem.

Tak więc te pytania, na które właśnie odpowiedziałaś, służą przede wszystkim temu, byś dokładniej zastanowiła się nad tym, co może nie daje ci spokoju i, jeśli to koniecznie, byś stanęła twarzą w twarz z rzeczywistością.

Nikt nie twierdzi, że miło jest wiedzieć, że zostało się zdradzoną. Lecz świadome odrzucanie tej myśli również nie popłaca. Twoja psychika zapłaci za to w inny sposób. Na przykład mogą cię drażnić drobiazgi, a nie to, co cię naprawdę nęka – jego zdrada.

Pewna żona, której mąż notorycznie uwodził kobiety, potra­fiła wybuchać gniewem i urządzać mu potworne sceny w miej­scach publicznych, kiedy zauważyła, że po prostu zerknął na jakąś ślicznotkę. Nigdy nie dopuściła do siebie świadomości, że mąż regularnie ją zdradza. Ponieważ tłumiła to w sobie, kłębiła się w niej wściekłość. Awantury o niewinne spojrzenie na ko­bietę to był jej sposób na pośrednie wyładowywanie furii.

To, co w sobie dławisz, może cię doprowadzić do choroby. Zaczniesz bez powodu zalewać się łzami. Wpadniesz w de­presję.

Najgorsze w tym jest to, że nie stawiając czoła jego wiarołomstwu, godzisz się z nim, a przez to niejako wspierasz jego romans. No i jeszcze jeden powód, dla którego nie wolno ignorować zdrady, to AIDS. Twój partner może nie wiedzieć, że sypia z nosicielką wirusa. Z niewiernością wiąże się śmiertelne niebezpieczeństwo dla twego zdrowia. Tego faktu nie wolno ci nie zauważać.

Niewiedza rzeczywiście jest szkodliwa. Może cię zranić zarówno psychicznie, jak i emocjonalnie. A to, z czym się nie uporasz, zaszkodzi także i waszemu związkowi. Wierz albo nie, ale kiedy przerwie się milczenie i padnie wreszcie słowo ?zdra­da”, możesz uratować swój związek (patrz rozdział czternasty). Tymczasem ignorowanie wiarołomstwa tylko powiększa prze­paść między partnerami.

Oczywiście w niektórych sytuacjach podejrzliwość może okazać się nieuzasadniona. Wszak trafiają się kobiety patologi­cznie zazdrosne. Szaleją i wyobrażają sobie nie wiadomo co, jeśli mężczyzna przejawia jakiekolwiek inne poza nimi zaintere­sowania, nawet całkiem niewinne. Dla nich miłość to stopienie się w jedno. Jeśli ich partner szuka chwilami odrobiny samotno­ści, reagują zazdrością. Bezpodstawna zazdrość może też nękać kobietę o wyjątkowo niskim poczuciu własnej wartości. Najczę­ściej sobie wyobraża, że jej mąż wiecznie ugania się za innymi, skoro ona jest tak mało interesująca.

Łatwo stwierdzić, czy nie stajesz się chorobliwie zazdrosna. Irracjonalna zazdrość to powracający problem w życiu takiej kobiety. Widmo zdrady pojawia się w każdym jej związku z mężczyzną. Jeśli tego rodzaju sytuacje cię nie dotyczą, to zapewne twoje podejrzenia nie są całkiem bezpodstawne, a przynajmniej nie na tyle, byś nie musiała mieć oczu szeroko otwartych.

Nim skończę mówić o oznakach niewierności, chciałabym dorzucić jeszcze jedno: czasem to nie romans wywołuje podej­rzliwość.

Pozwólcie, że posłużę się przykładem. Geraldine zadzwoniła do męża, Thomasa, do hotelu, w którym zatrzymał się w czasie wyjazdu służbowego. W hotelu powiedziano jej, że wymeldo­wał się dzień wcześniej. A ponieważ nie wrócił na noc, Geraldine natychmiast uznała, że mąż ją zdradza.

Okazało się, że Thomas, który nie czuł się szczęśliwy w tym związku, zamierzał opuścić Geraldine. Wynajął mieszkanie w pobliskiej miejscowości. Nie miał innej kobiety. Po prostu chciał zostać przez jakiś czas sam i wszystko przemyśleć. Tak więc sytuacja okazała się gorsza, niż Geraldine przypuszczała. Ponieważ jednak powiedziała Thomasowi o swoich podejrze­niach, udało jej się go namówić, by razem zwrócili się do specjalisty. Dziś oboje analizują, co stało się powodem ich kryzysu. Thomas nie jest już taki pewny, czy chce rzucić Geraldine. Nie wspomina o wynajętym mieszkaniu, a Geraldine zapomniała o swoich podejrzeniach, tylko dzięki temu, że od­ważyła się wykrzyczeć je Thomasowi w twarz. Nie pozwoliła, by w niej tkwiły, zatruwały jej umysł i ich związek. Ich małżeń­stwo ocalało, bo otwarcie powiedziała o swoich przypusz­czeniach. Niech to ci posłuży za lekcję.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.