Czy inni też coś podejrzewają?

Zdarza się, i to nierzadko, że przyjaciele, dzieci, krewni nabierają podejrzeń albo odkrywają dowody zdrady, jeszcze nim zainteresowana się tego domyśli. Jeśli jednak nie chce przyjąć tego do wiadomości, z uporem odrzuca możliwość, że partner ją zdradza.

Rose Kennedy była mistrzynią w nieprzyjmowaniu zdrady męża do wiadomości. Nawet po tym jak Joseph Kennedy zwrócił się do hierarchii kościelnej z prośbą o zgodę na związek z Glorią Swanson, uparcie nie chciała przyznać, że taki romans w ogóle miał miejsce.

-     Wie pan – odpowiedziała pewnemu dziennikarzowi na pytanie o Swanson – na początku mojego małżeństwa z panem Kennedym rozsiewano różne plotki. Lecz ja nie zwracałam na nie uwagi. Ani Joe. Kochaliśmy się na długo przed ślubem i będziemy się kochać zawsze.

Tę postawę jednak rezerwowała wyłącznie dla męża. Dosko­nale zdawała sobie z romansów synów. Udało jej się poznać nazwiska wszystkich kochanek Teda Kennedy’ego, czego nie zdołała zrobić nawet jego żona, Joan.

Kiedy Joan wreszcie rzuciła Teda i przeniosła się do Bostonu, podczas gdy Ted mieszkał w rodzinnym domu Kennedych w Wirginii, biograf rodziny Kennedych, Lester David, spytał Rose, czy małżeństwo jej syna się rozpada.

-      Nie wiem – odparła.

-     W takim razie dlaczego – nie ustępował David – Joan przeniosła się do Bostonu, a Ted został w Wirginii?

Rose wówczas zbliżała się do dziewięćdziesiątki i już słabo słyszała.

-     Wirginii? – powtórzyła. – Co to za Wirginia? O tej jeszcze nie słyszałam!

Mieszkanka Filadelfii przypomina sobie, jak kiedyś zadzwo­niła do niej przyjaciółka, mówiąc, że jej mąż ma romans z sekretarką. Ponieważ wtedy jeszcze nie potrafiła pogodzić się z niewiernością męża – choć coraz częściej wracał do domu w środku nocy – rozzłościła się na przyjaciółkę, nie na niego. Później zresztą rozwiodła się z nim, gdyż przekonała się, że nieustannie ją zdradzał z licznymi kobietami.

Inna żona, która już wiedziała o zdradzie męża, otrzymała anonimowy telefon, że jej męża widziano z kochanką w bardzo popularnym kurorcie na Florydzie. Kobieta uznała to za złośli­wość i chęć upokorzenia jej; ale ja mam wątpliwości, czy tak należy do tego podchodzić. Kobiety często czują że muszą się trzymać razem przeciwko zdradzającym mężom. Uważają za swój obowiązek ostrzec inną kobietę o tym, co się dzieje. Pod tym względem różnią się od mężczyzn, którzy raczej osłaniają kolegów, dostarczają im alibi, a przynajmniej słowem nie wspo­minają o postępkach drugiego. W swojej książce Beyond Affairs James Vaughan wspomina o tym, jak znajomy wpadł na niego, kiedy właśnie był z ?tą drugą”. Początkowo się niepokoił, ale bardzo szybko przekonał się, że niepotrzebnie: ?Większości mężczyzn bowiem można w tej kwestii ufać, niezależnie od tego, czy mają romans, czy go nie mają”.

Czasem dorosłe dzieci nabierają podejrzeń. Córka kobiety, której mąż od czterech lat raz w tygodniu tajemniczo znikał w pobliskiej miejscowości, spytała matkę:

-      Co właściwie tato robi w te wtorki?

Matka, która aż do tej pory słowem nie wspomniała o swoich podejrzeniach, odparła tak, by mąż to usłyszał:

-      Sądzę, że ojciec ma tam kochankę.

Mężczyzna, obdarzony refleksem, zmienił oskarżenie w żart.

-     O tak, spotykam się tam z Joan Collins, która co tydzień przylatuje z Hollywood i jest po prostu bombowa!

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.