Staraj się rozwiązać problem odmiennej potrzeby emocjonalnej bliskości

Już wcześniej zwróciłam uwagę, że jednym z najczęstszych, ukrytych powodów niewierności jest potrzeba stworzenia wię­kszego dystansu w związku. Dzięki romansowi mężczyzna czu­je się mniej osaczony.

Dlatego też bardzo ważne jest stworzenie takiej więzi, w któ­rej będzie dobrze się czuł, tak, by nie musiał uciekać się do romansu w poszukiwaniu przestrzeni dla siebie.

Po pierwsze musisz popracować nad sobą bo zapewne boli cię potrzeba dystansu, jaką odczuwa twój partner. Możesz czuć się odrzucona, jego zachowanie uważać za zagrożenie lub dowód, że partner cię nie potrzebuje lub za mało cię kocha. Tymczasem mężczyzna może cię i kochać, i potrzebować, a mi­mo to nadal potrzebuje dla siebie przestrzeni. Co więcej, zwykle właśnie dlatego że cię kocha i potrzebuje, czuje się aż tak zagrożony. Boi się, że stopi się z tobą i straci własną tożsamość albo, jeśli męskość dla niego to niezależność, może tę swoją potrzebę uznać za niemęską.

To bardzo ważne, byś zrozumiała, że jego pragnienie prze­strzeni nie oznacza odrzucenia. Łatwiej ci wtedy będzie uszano­wać jego potrzebę i zmierzać do takiego poziomu emocjonalnej bliskości, który wam obojgu będzie odpowiadać.

Pomocna okaże się również twoja praca nad głębszym uświa­domieniem sobie własnych potrzeb. Kobiety często czują się winne, gdy w głębi ducha marzą o tym, by na jakiś czas uciec od rodziny i partnera. Takie pragnienie samotności to coś zupeł­nie normalnego, a one uważają je za brak lojalności. Zawsty­dzone mogą przed sobą wypierać się, że czasem muszą być same. Często zaspokajają tę swoją tłumioną potrzebę w pokrętny sposób, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Kiedy godzinami pławisz się w wannie albo siedzisz z nosem w książce, może to stanowić ukryty sposób zdobycia czasu dla siebie. Naucz się rozumieć i szanować tę potrzebę samotności. Pomyśl o rze­czach, które sprawiłyby ci przyjemność, gdybyś mogła je robić sama, i nie rezygnuj z nich. W ten sposób zaakceptujesz fakt, że nie zawsze musisz być z partnerem, by mieć dobre samopoczu­cie. A on nie będzie uważał, że oczekujesz od niego, że będzie ci towarzyszył we wszelkich twoich poczynaniach.

Dobrym sposobem wynegocjowania różnych potrzeb prze­strzeni i bliskości w waszym związku jest znalezienie sposobu, byście mogli być razem, a przy tym osobno. Istnieją kompromi­sy, które oboje was zadowolą. Możecie na przykład siedzieć w tym samym pokoju i czytać. On może włączyć walkmena albo nałożyć słuchawki słuchając muzyki, podczas gdy ty w ciszy dziergasz, wyszywasz albo ćwiczysz. Możecie razem pójść do kina, ale takiego, które ma więcej niż jedną salę i obejrzeć dwa różne filmy, a potem spotkać się w westybulu. Możecie się wybrać do galerii i obejrzeć wystawę, tyle że każde z was zacznie od innego końca. Tak samo z muzeum: ten sam budynek, ale różne wystawy, a po ich obejrzeniu umawiacie się w konkretnym miejscu, o określonej godzinie.

We wspólnych szczerych rozmowach możecie się zastano­wić, co sprawia, że bliskość tak was przeraża. Często jest to wina atmosfery panującej w rodzinie, w jakiej się wychowali­ście. Na przykład natrętna matka może sprawić, że jej dziecko już jako dorosły człowiek będzie się lękało bliskości. Ale bywa też na odwrót – osoba, która dorastała w domu z chłodnymi, zamkniętymi rodzicami, nie przywykła do bliskości, tak że teraz czuje się niezręcznie. Czasem samo uświadomienie sobie, co wywołało alergię na bliskość, pomaga ją uleczyć. Strach powoli znika i partner zaczyna lepiej znosić emocjonalną więź.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.