Mężczyźni, kobiety i emocjonalna bliskość

Odmienny sposób reagowania na emocjonalną bliskość stwa­rza kolejny problem między płciami. Choć zdarzają się panie, które nie potrafią sobie radzić z ciepłymi uczuciami, zasadniczo kobietom łatwiej niż mężczyznom przychodzi łączenie seksu z poczuciem bliskości, miłością czy więzią. Kobiety często stają się bardziej seksowne, swobodniejsze w towarzystwie mężczy­zny, z którym czują się uczuciowo związane. Tymczasem męż­czyzna, dla którego kobieta staje się coraz bliższa, może być tym podświadomie zaniepokojony. Może czuć się schwytany w pu­łapkę, przygnieciony, zdominowany, zbyt odsłonięty, zbyt zależ­ny. Może się obawiać, że poprzez związek straci niezależność i tożsamość albo po prostu będzie go nękał niepokój, rozdraż­nienie, których źródeł nie potrafi określić. Związek nabrał zbyt intensywnego jak na jego gust charakteru, nie radzi z tym sobie, choć nie zdaje sobie z tego sprawy.

Mężczyzna doświadczający ukrytego niepokoju podświado­mie będzie szukał sposobów ostudzenia związku, co pozwoli mu odzyskać siły. Może się doszukiwać winy w partnerce, w ogóle ją rzucić, pokłócić się z nią, oddalać się od niej i w końcu znaleźć sobie inną.

Pewna żona – zaledwie w miesiąc po ślubie – odkryła zdradę męża, natknąwszy się na miłosny list od innej kobiety. Na jej żądanie mąż rozpoczął terapię i tak przedstawił seksuologowi swój problem:

- Czułem się osaczony, zamknięty w klatce – wyjaśniał swoją reakcję na małżeństwo, które w zasadzie uważał za szczęśliwe.

Przelotny romans może się okazać płomienny i zdominowa­ny przez seks po prostu dlatego, że nie wkłada się weń uczuć i jest ograniczony w czasie. Mężczyźnie łatwiej wyzwolić se­ksualność, gdy nie darzy kobiety silnym uczuciem ani nie jest z nią szczególnie związany. Nie dotyczy to wszystkich męż­czyzn, ale występuje bardzo często i nieustannie zdumiewa kobiety, które nie potrafią zrozumieć, że dla wielu mężczyzn seks, miłość, trwały związek tak naprawdę nie istnieją.

Trudność w zaakceptowaniu bliskości partnerki przyczynia się do tego, że mężczyzna zamyka się w sobie albo nawiązuje romans, choć wydaje się, że wszystko cudownie się układa. Wielu mężczyzn często nie dopuszcza, by związek – czy to z żoną, czy kochanką – przekroczył pewną ustaloną przez nich granicę. Uważają, że w ten sposób uchronią swoją niezależność. Nie zdają sobie jednak sprawy, że tak naprawdę ochraniają swoją seksualność, która ostygłaby, gdyby pozwolili sobie na emocjonalne zbliżenie do kobiety.

Głęboko ukryte różnice w stosunku do seksu to jeden z waż­niejszych powodów napięcia, jakie w naszym społeczeństwie istnieje między mężczyznami a kobietami. Mężczyźni mają się na baczności przed kobietami, które chcą ich ?posiąść”, ledwo seks zaczyna wchodzić w grę, podczas gdy kobiety są ostrożne z innego powodu: wyczuwają, że mężczyźni – w przeciwień­stwie do nich – nie traktują seksu jako znaku, że połączy ich głębszy, poważniejszy związek.

Nie zawsze tak było. Przed rewolucją obyczajową lat sześć­dziesiątych mężczyźni poważniej traktowali seks. Oczywiście, w naszym społeczeństwie zawsze trafiali się uwodziciele – Don Juanowie i Casanovy swoich środowisk – ale kiedy od kobiet oczekiwano, że do nocy poślubnej pozostaną dziewicami, wię­kszość mężczyzn zdawała sobie sprawę, że otrzymują coś niepowtarzalnego, jeśli kobieta ustąpiła i zgodziła się z nimi kochać. Powszechnie odbierano to jako znak prawdziwej miło­ści. Mężczyźni zwykle czuli się ogromnie odpowiedzialni za tę ?miłą” kobietę, która w końcu jednak była skłonna ulec, lecz owo poczucie odpowiedzialności sprawiało nawet, że czasem nie przyjmowali tej ?ofiary”.

Pewien mężczyzna wspominał młodą kobietę, którą poznał, gdy w czasie II wojny światowej stacjonował w innym kraju.

- Pochodziła z bardzo dobrej rodziny. Zaczęliśmy się spoty­kać. Przez prawie rok bardzo często się widywaliśmy. Była piękna i czarująca. Trochę się pieściliśmy. Sądzę, że zgodziłaby się pójść ze mną do łóżka. Ale miała wyjść za innego, chłopaka z jej sfery. Małżeństwo zostało ustalone, kiedy była jeszcze dziewczynką. Oczekiwano od niej, że do ślubu pozostanie dziewicą. Po prostu nie mogłem jej tego zrobić. Za bardzo ją lubiłem. Wiedziałem, że za parę miesięcy wyjadę. Dlatego panowałem nad sytuacją.

Wraz z wyzwoleniem seksualnym mężczyzna przestał cenić współżycie. Przestało już oznaczać, że został wyróżniony; teraz stało się wymaganym elementem każdego związku. Dlatego zniknęło też i poczucie odpowiedzialności za partnerkę seksual­ną. Wyzwolenie seksualne sprawiło, że wrodzona, głęboko męska tendencja do ?szaleństw” nie miała już żadnych hamul­ców.

U kobiet jednak seks nie stracił wartości. Może i nie oczekuje się już od nich dziewictwa, stosunkowo wcześnie stykają się z seksem. Ale zaangażowanie emocjonalne pozostało. Nawet jeśli na początku gry nie zakładały uczuć, często przekonywały się, że wraz z rozpoczęciem współżycia pojawiło się przywiąza­nie. Odezwała się kobieca natura, a ponieważ związek seksualny zrodził w nich pragnienie związku uczuciowego, kobiety ocze­kiwały, że – skoro zdecydowały się na współżycie – partnerzy łóżkowi będą im wierni. Lecz seks jako taki nie stworzył u rodzaju męskiego podobnej magicznej formuły zapewniającej przywiązanie i nadal u wielu mężczyzn nacisk kobiet, które od początku związku spodziewały się monogamii, budzi wewnętrz­ny opór. Kobiety zaś przeżywają ciągłe rozczarowania, mając za partnerów mężczyzn, którzy unikają więzi uczuciowej, tak przez nie upragnionej.

Brak zrozumienia, czego druga płeć oczekuje od związku seksualnego, stał się przyczyną pretensji czy urazy, które po dziś dzień istnieją wśród wolnych przedstawicieli obu płci.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.