PĘD DO ODMIANY. CO ODKRYLI NAUKOWCY

R.P. Michael i D. Zumpe, którzy badali zachowania godowe małp rezus, znaleźli pewne podstawy, przynajmniej u naszych zwierzęcych przodków, męskiego dążenia do szukania odmiany seksualnej. Samca na trzy i pół roku połączyli z tą samą samicą. Wraz z upływem czasu, jaki pan rezus przemieszkał z jedną partnerką ich pożycie seksualne coraz bardziej zamierało. Kie­dy jednak pod koniec każdego roku zabierano starą partnerkę i przedstawiano samcowi nową koleżankę, z punktu odzyskiwał męski wigor. A gdy z powrotem zastąpiono ją poprzedniczką, jego zapał seksualny natychmiast stygł.

Podobne wyniki przyniosły doświadczenia z gryzoniami i psami. W doświadczeniach ze szczurami kobieca natura obja­wiła się u samic. One, w przeciwieństwie do samców, wolały wracać do dawnych partnerów seksualnych. Panie szczurzyce wolały też przebywać tam, gdzie czuły zapach samców, których już poznały, niż węszyć w poszukiwaniu nowych.

Oczywiście istoty ludzkie to nie małpy, szczury, myszy ani psy, choćby dlatego, że u człowieka mózg ma równie silny, jeśli nie silniejszy niż ciało wpływ na stosunek do seksu. Na podsta­wie wyników badań na ssakach naczelnych i gryzoniach nie można twierdzić z całą pewnością, że pragnienie odmiany jest wpisane w męską naturę (co staje się powodem niewierności), podczas gdy kobiety z natury wybierają to, co już znają (co wzmacnia dążenie do monogamii).

Inne doświadczenie, przeprowadzone na rodzaju ludzkim, jeszcze wyraźniej pokazuje drastyczną różnicę między płciami.

W 1986 roku badacze z katedry psychologii na State Uni­versity of New York w Albany sprawdzili sposób, w jaki mężczyźni i kobiety reagują na wielokrotną projekcję tego samego erotycznego filmu, a następnie na jednorazową pro­jekcję innego filmu tego gatunku. Okazało się, że podniece­nie seksualne, które towarzyszyło pierwszej projekcji filmu, po powtórnym obejrzeniu tego samego filmu opadało zarów­no u mężczyzn, jak i u kobiet. Kiedy jednak wprowadzono nowy materiał erotyczny w postaci dwóch nowych filmów – jednego, w którym występowali ci sami aktorzy, co w pierw­szym, choć w innych scenach erotycznych, i drugiego z innymi aktorami – pojawiło się zróżnicowanie między obu płciami. Mężczyźni z większym podnieceniem oglądali nowych akto­rów, podczas gdy podniecenie kobiet narastało, gdy widziały tych samych, teraz już znajomych aktorów w nowych sce­nach.

Oczywiście, część różnic między płciami jest uwarunkowana kulturowo. W naszym społeczeństwie kobieta, która prowadzi zbyt swobodne życie erotyczne, naraża się na napiętnowanie z obu stron, podczas gdy znanego uwodziciela zarówno kobiety, jak i mężczyźni najczęściej oceniają pozytywnie.

Także posłania, jakie do kobiet i mężczyzn kierują media, różnią się od siebie. W kobiecych pismach zawsze roi się od porad, jak poprawić istniejący związek lub jak dojść do trwałego związku. Tymczasem zaś główne przesłanie pism dla mężczyzn sprowadza się do tego, że najlepsze, co mężczyzna może zrobić dla lepszego samopoczucia i uznania w oczach innych, to osiąg­nąć sukces.

Silne dążenie kobiet do monogamii może wypływać również z faktu, że to one rodzą dzieci. Muszą wiedzieć, kto jest ojcem ich potomstwa, zwłaszcza że często jego los zależy od męskiej opieki i wsparcia.

W sumie to bez znaczenia, czy te różnice są uwarunkowane biologicznie czy kulturowo. Fakt pozostaje faktem: kobiety i mężczyźni rzeczywiście się różnią. Dlatego też obu płciom tak trudno przychodzi wzajemnie zrozumienie. Kobiety często nie pojmują jak mężczyznom może sprawiać przyjemność uprawia­nie seksu z nieznajomymi, mężczyzn zaś równie mocno zdumie­wa skłonność kobiet do mieszania seksu z uczuciami. Bardzo trafnie ujął to pewien młodzieniec, mieszkaniec Chicago:

-     Kiedy zaczynam sypiać z jakąś kobietą to tak jakbym stawał się jej własnością. Niczego jej nie obiecywałem, ale czuje się dotknięta, gdy podejrzewa, że spotykam się z inną.. Dla wielu kobiet seks jest równoznaczny z zaangażowaniem. Spisz z ko­bietą a ona chce, byś zapomniał o reszcie świata. Ona nie potrafi zrozumieć, że może być dla faceta najważniejsza, co wcale nie przeszkadza, by miał ochotę pójść do łóżka – zupełnie niezobowiązująco – z innymi kobietami, jakie spotka.

U kobiet sposób, w jaki opowiadają o swoich związkach, całkowicie różni się od swobodnego tonu mężczyzn, choćby tego zacytowanego wyżej. Kobieta z przejęciem mówi o głębo­kim zawodzie i poczuciu zdrady, jakie przeżyła.

-     Sypiając z mężczyzną angażuję w to swoje uczucia. Nie wiem, dlaczego oni tego nie potrafią zrozumieć. Nie sypiam z facetem wyłącznie dla rozkoszy seksualnej. Upra­wiam z nim seks, bo go kocham. A gdy się dowiaduję, że on robi to też z inną, czuję się odtrącona – wyjaśniła dwudziesto- ośmiolatka.

A inna młoda kobieta zwierzyła mi się:

-     Gdy się dowiedziałam, że Ronald zdradzał mnie, nie mogłam w to uwierzyć. Jak śmiał mówić: ?To nic nie znaczy”? Dla mnie to znaczyło, że nie zaspokajam go w pełni, że tamta kobieta miała coś, czego mnie brakowało. Byłam zdruzgotana, a ten mi powiada: ?To dla mnie nic nie znaczyło”.

Jeśli jesteś taka jak większość kobiet, zapewne reagujesz podobnie jak ona. Mężczyzna może uważać, że związał się z kimś innym, by zaspokoić swe zmysły, ale ty czujesz się poniżona, że wziął do łóżka inną. Wyobrażasz sobie, że tamta musi mieć lepsze ciało, być ładniejsza, bardziej seksowna, bardziej godna pożądania. Nie myślisz o tym, jak pociągająca jesteś ty sama.

Piękna gwiazda telewizyjna, Cindy Garvey, która musiała sobie radzić z niewiernością swego męża, Steve’a Garveya z drużyny Los Angeles Dodgers, przyznaje:

-      Automatycznie porównujesz się z kimś innym.

-     Kiedy się dowiedziałam o tej drugiej – wyznaje trzydziestoczterolatka – wyrzuciłam Clyde’a za próg. Ale potem miesią­cami gnębiłam się, bez przerwy zastanawiając się, w czym ona była ode mnie lepsza. Wyobrażałam sobie, że z pewnością miała cudowne, pełne piersi, o wiele wspanialsze od moich.

-     Była ode mnie o piętnaście lat młodsza – powiedziała mi pewna kobieta w średnim wieku. – Wpatrywałam się w lustro, bacznie przyglądając się każdej zmarszczce, i byłam wściekła na siebie, że nie zafundowałam sobie liftingu.

-     Cały czas o niej myślałam – mówiła inna kobieta. – Wyobrażałam sobie, że musi być cudowna. Wiedziałam, że jej nie dorównuję.

Takie porównywanie się z inną kobietą, ze świadomością, że nie dorasta się jej do pięt, to gorzkie, upokarzające doświadcze­nie, które przeżywa wiele kobiet, tak więc jeśli teraz to przecho­dzisz, musisz wiedzieć, że nie jesteś osamotniona.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.