?Poszukam gdzie indziej”

Greg, czterdziestodwulatek, opowiada mi o swojej żonie: – Choć jest cudowna kobietą uważa się za wyjątkowo aseksualną istotę. Sądzi, że zawsze tak było, ale to nieprawda. Na początku naszego małżeństwa w skali od jednego do dzie­sięciu dostałaby pięć punktów, czyli w porządku. Teraz jednak wylądowała na zero, a ja chcę, żeby przeszła do jedynki albo dwójki, tyle że ona tego nie rozumie. Absolutnie nie ma ochoty na seks, więc zamiast się z nią użerać, szukam go gdzie indziej.

Sporo tych skoków na bok uzbierało się w czasie naszego całego małżeństwa.

Greg jest żonaty od dwunastu lat. Romansować zaczął pół roku po ślubie.

Pięćdziesięcioczteroletni Lester mówi:

-      Powiem pani, jak to się dzieje. Moją żonę uczono od najwcześniejszych lat: ma wyjść za mąż i urodzić dzieci, więc rodzi dziecko i w ten sposób spełnia swe zadanie. Uznaje, że już nie musi więcej uprawiać seksu. Cały swój czas poświęca potomstwu. Człowiek kupuje pianino, bo dzieciaki muszą się uczyć gry, a ona w nocy odwraca się plecami. Nie ma mowy o seksie z żoną, więc człowiek musi wyjść na ulicę i poszukać innej. To całe takie pokolenie kobiet. Nauczono je, że nie wolno się zabawiać. Nie lubią seksu. A mężczyźni stają się jak zwierzęta, ilekroć żona ich odrzuca i odwraca się do nich plecami.

Czterdziestoośmioletni Eryk relacjonuje mi swoje dzieje:

-      W owych latach nadal obowiązywała podwójna moral­ność. Prosiło się żonę o pewne rzeczy, a jeśli nie zgadzała się, szło się gdzie indziej. Czasem się zastanawiam, czy nie mogłem jednak jej wyszkolić. W ciągu dwudziestu lat naszego małżeń­stwa dwukrotnie zgodziła się na seks oralny. Uważała to za obrzydliwe. Wybrałem prostsze wyjście. Kobiety zawsze mnie lubiły. A ponieważ były tak bardzo w zasięgu ręki, pomyśla­łem: ?Skoro ona nie chce, skoro to dla niej taki problem, zrobię to z inną”.

Choć dwóch mężczyzn mówi o tym zjawisku jako o proble­mie określonego pokolenia, rozbieżności w gustach i oczekiwa­niach seksualnych istnieją w małżeństwach wszystkich epok i pokoleń. Liczne badania prowadziły do tego samego wniosku: jedną z głównych przyczyn, dla których nawiązuje się romanse, to zbyt rzadkie i/albo zbyt ubogie współżycie. W swoim opra­cowaniu na temat męskiej płciowości Shere Hite pisze, że większość mężczyzn stwierdziła, że zdradzali żony, bo seks małżeński ich nie zadowalał, a poza tym uprawiali go za rzadko. Zauważyła, że skarżyli się, że żony znacznie mniej potrzebują seksu niż oni. W badaniach Simenauer i Pitropinto przeprowa­dzonych na czterech tysiącach mężczyzn, 32 procent mężów podało niezadowalające współżycie małżeńskie za główny po­wód zdrady.

Mężczyźni szukają romansu, w którym rozładują napięcie seksualne, jeśli stopień pożądania seksualnego u żony jest zna­cznie niższy niż u nich; zdradzają też w poszukiwaniu innych rozkoszy, na przykład seksu oralnego, na który żona się nie zgadza; i wreszcie dopuszczają się wiarołomstwa, gdy żona przestaje ich w jakikolwiek sposób podniecać.

Rozbieżności płciowe, takie jak wyraźne zróżnicowanie potrzeb seksualnych czy przeciwstawne temperamenty (na przykład cnotka ożeniona z gejzerem seksualnym), mogą sta­nowić usprawiedliwienie osób nawiązujących romans. Utrata podniecenia wobec partnerki rzeczywiście czasem staje się przyczyną dla której mężczyzna szuka nowej partnerki, jednak często w ten właśnie sposób wychodzą na jaw inne, pozaseksualne problemy, jak syndrom świętej i dziwki (por. str. 93), nadawanie żonie roli dobrej lub złej matki (por. str. 116), skrywana złość na partnerkę czy trudności w okazywaniu uczuć (patrz rozdział dziewiąty). Mieszanka tych wszystkich czynni­ków często działa podświadomie w seksualnie niedobranych parach.

Niezależnie od tego, co wywołuje ten problem, w wielu związkach, kiedy mąż oczekuje znacznie częstszego współżycia, dochodzi do wniosku, że lekarstwem będą stosunki pozamałżeńskie – dzięki czemu do domu wraca spokój.

-     Próbowałem skończyć z przygodami – wyjaśnił pewien mężczyzna – wolałbym dostawać wszystko w domu. Doszed­łem do etapu, kiedy romanse przestały mi odpowiadać. Ale wytrzymuję jakieś dwa, trzy miesiące i urządzam awanturę o seks. Kończy się na straszliwych kłótniach. Dlatego teraz mam romans z pewną miłą kobietą która nie żąda ode mnie wiele, a dzięki temu moja żona ma spokój.

-     Czasem trafi mi się jakiś skok w bok – wyznał pewien ekonomista. – Jeśli nie dostajesz w domu, dostaniesz poza nim. Ale to dla mnie ciężkie. Czuję się winny, boję się, że coś złapię albo że się zaangażuję.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.