KOLEJNA PRÓBA: ROZWODNICY

W ciągu pierwszych dwóch lat po rozstaniu z żoną nie można oczekiwać od mężczyzny wierności. Jest to wręcz niemożliwe biorąc pod uwagę mechanizm, wedle którego został skonstruo­wany.

Choć istnieją godne podkreślenia wyjątki, zasadniczo mężczyźni po rozwodzie lub separacji są zagubieni, wpadają w depresję, są niepewni siebie, lękają się, że kobiety ich odrzu­cą że w ogóle nie potrafią żyć w jakimkolwiek związku. Drob­ne sprawy mogą im się wydawać problemami nie do przesko­czenia.

-     Moim największym triumfem po rozstaniu z żoną – stwier­dził jeden z nich – było nauczenie się obsługiwania pralki i suszarki w okolicznej pralni.

A przede wszystkim wielu z nich odczuwa gniew. Są obu­rzeni na żony, warunki rozwodu, które ich pozbawiają codzien­nego obcowania z dziećmi. Niektórzy rozwodnicy czy mężczyźni pozostający w separacji podsycają tę złość, by stłu­mić w sobie poczucie bezradności i krzywdy, jaka ich spotkała. Ta złość dodaje im siły. Jeśli mężczyzna przechodzi fazę wściekłości porozwodowej, często jej ofiarą padają wszystkie kobiety, z którymi się zetknie. Najczęściej oczekuje od nich wyłącznie seksu i bezmyślnie, w szaleńczym tempie przecho­dzi z łóżka do łóżka.

W każdym razie ?przelecenie” jak największej liczby kobiet wydaje się głównym celem znacznej grupy rozwodników, zwła­szcza jeśli byli żonaci wiele lat, albo jeśli uznali, że przez małżeństwo ominęła ich rewolucja seksualna. Próbują nadrobić stracony czas.

Jeden z mężczyzn tak wspomina pierwszy rok po rozwodzie:

-              W pewnym momencie miałem w trzech różnych miejscach w mieście czyste koszule, skarpetki, slipy i chusteczki. Wyska­kiwałem z łóżka jednej kobiety, u której spędziłem noc, i bie­głem na spóźnione śniadanie, leciałem potem na szybki numerek u następnej, zostawiałem ją i spotykałem się z trzecią, z którą spędzałem noc.

Czasem dochodziło do tego, że szedłem prosto od jednej kobiety do drugiej – ciągnął. – Wywlekałem się z jednego łóżka, żeby wleźć do drugiego. Do pewnego momentu to świetna zabawa: umieć zadowolić trzy, cztery czy pięć kobiet… Dosko­nale robi na ego. Ale bardzo szybko przestało mnie to bawić. Byłem po prostu zmęczony. Niewiele spałem, chodziłem jak błędny i pojawiły się myśli: ?O, cholera, teraz muszę iść do tamtej. I co, u licha, mam z nią robić?” To samo się nakręcało. Poznałem jedną babkę, która mi się spodobała, a wkrótce drugą, więc wtorek, czwartek i piątek należały do pierwszej, a ponie­działek, środa i sobota do następnej. A tu się napatoczyła kolej­na albo trafiła się jakaś podrywka na jedną noc. Wymyślałem niewyobrażalne kłamstwa. Po jakimś czasie zaczęło mnie to cholernie nudzić. Po prostu miałem już tego dość, musiałem zatrzymać tę maszynkę i tak też się stało.

Niektórzy rozwodnicy postępują odwrotnie. Pod wpływem nieznośnej samotności i zagubienia natychmiast wiążą się z ja­kąś kobietą. Mogą się nawet wydawać mili i szczerzy, co – biorąc pod uwagę ich ograniczone możliwości w tym okresie – wcale nie jest grą. Problem jednak w tym, że w zasadzie nie potrafią wtedy żyć w związku monogamicznym. Wcześniej czy później trafi się inna, dla którą będą chcieli zaryzykować kolejne podejście. Po prostu dzięki tej pierwszej kobiecie, która pomog­ła im przebrnąć przez najgorsze, nabrali sił i teraz są gotowi do eksperymentu, nim ponownie się ustatkują.

Pracownik agencji reklamowej opowiedział mi, jak to u nie­go wyglądało po rozwodzie. Rozbity, załamany, straszliwie samotny, po paru tygodniach siedzenia w nowym mieszkaniu i rozpaczania, zaczął się spotykać z pewną kobietą, którą przed­stawił mu znajomy.

- Wiedziałem, że to bez przyszłości. Ona zupełnie do mnie nie pasowała. Ale nie mogłem znieść samotności.

Związek trwa! już prawie rok, gdy ten mężczyzna poznał w pracy inną kobietę i zaczął z nią romans.

- Wtedy już czułem się znacznie lepiej. Ta kobieta o wiele bardziej mi odpowiadała.

Poprzedniczka nie rozumiała, dlaczego ją zdradził, i nie mogła mu wybaczyć niewierności. Przez długie tygodnie nie dawała za wygraną, nękała go w biurze, aż wreszcie ustąpiła.

Podobnie jak wiele innych kobiet w jej sytuacji, po prostu nie uświadamiała sobie, że jako pierwsza kochanka rozwodnika miała bardzo nikłą szansę wygrania. Pamiętaj, że świeżo rozwie­dziony mężczyzna albo będzie na ciebie przelewał gniew na żonę, albo będziesz siostrą PCK. Nawet porządni faceci tak postępują. Na ich usprawiedliwienie trzeba przyznać, że nie robią tego świadomie. Ale fakt pozostaje faktem: kiedy mężczy­zna po rozwodzie z grubsza wyliże rany, zerwie pierwszy związek i często przez jakiś czas będzie miotać się między tobą a twoją następczynią.

Jeszcze powszechniej niż taki terapeutyczny związek, który może trwać kilka miesięcy, nawet do roku i dłużej, występuje u świeżo upieczonych rozwodników model przelotnych roman­sów, kiedy to facet wydaje ci się bardziej obiecujący, niż naprawdę jest: wygląda na szczerego, otwartego, chętnego do zarzucenia kotwicy w jednym porcie. Ale ponieważ jeszcze nie nabrał sił do poważnego związku, dość szybko zaczyna się wycofywać. Część tych mężczyzn lęka się wyznać prawdę, więc coraz rzadsze spotkania tłumaczą nawałem pracy czy wizytami u dzieci. I nim się obejrzysz, przyjaciółka powiadomi cię, że widziała go z inną że grali w tenisa albo siedzieli w restauracji trzymając się za ręce.

Ostatnim gatunkiem rozwodnika jest mężczyzna, który – dacie wiarę! – zdradza cię ze swoją byłą żoną. Miota się między nową kobietą w swoim życiu a eks-małżonką. Emocjonalnie jeszcze nie pogodził się z końcem ich związku. Bywa, że ją ta sytuacja nie mniej zaskakuje niż kochankę. Żadna nie rozumie, że seks z byłą żoną stanowi nawyk, z którym trudno zerwać, jest wygodny lub też odzwierciedla niemożność męża zakończenia tego, co już dawno się skończyło.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.