JAK PARY UNIKAJĄ BLISKOŚCI

Związek, w którym lęk przed intymnością paraliżuje jednego z partnerów, przypomina grę w chowanego. Jeśli mąż bardziej pragnie bliskości, to ciągle ugania się za żoną. Chce spędzać z nią więcej czasu, dzielić się uczuciami, poruszać poważne problemy. A ona wiecznie mu się wymyka. Jest zajęta dziećmi, krzątaniną wokół domu, pracą zawodową. Musi iść na zebranie do szkoły. Chce rozmawiać wyłącznie o praktycznych sprawach albo o tym, gdzie mają się wybrać po zakupy. Nigdy nie porusza kwestii uczuć. Albo, gdy mężowi już zaczyna się wydawać, że coś osiągnął i rodzi się między nimi bliższa więź, żonę coś musi rozgniewać, wszczyna sprzeczkę, albo obraża się i naburmusza. On zawsze próbuje wyciągnąć z niej więcej, niż ona chce dać. W końcu męczy go ta zabawa, jest zły, czuje się odrzucony. Czasem nawiązuje romans, by u kogoś innego odnaleźć uczucia, których tak pragnie.

Częściej jednak sytuacja jest odwrotna. To mężczyzna nie chce słyszeć o uczuciach. Nie życzy sobie bliskości ani czułości (może z wyjątkiem współżycia). W domu tkwi przed telewizo­rem albo czyta gazetę, lub siedzi nad papierami, które przyniósł z pracy. Żona wiecznie go zagaduje, chce, by okazywał jej uczucia, był wobec niej bardziej serdeczny, spędzał z nią więcej czasu. Mąż nie reaguje na jej zabiegi, czuje się naciskany, osaczony. Jej próby dotarcia do niego odbiera jako zamach, inwazję, przez co często staje się wrogi. Partnerka czuje się odrzucona i zraniona. On niczego nie rozumie. Czego ona ode mnie chce? Cokolwiek bym zrobił, ciągle jej mało. Dla takiego mężczyzny przelotny romans albo przygoda na jedną noc to często sposób rozładowania napięcia, jakie budzi w nim życie rodzinne.

W niektórych związkach problem lęku przed intymnością dotyczy obojga partnerów. Jeśli dwoje ludzi w tym samym stopniu odczuwa potrzebę dystansu i zdoła go utrzymać na mniej więcej tym samym poziomie, może wieść stosunkowo spokojny żywot. Miast ze sobą rozmawiać, będą oglądać tele­wizję, grać w golfa, tenisa, brydża, czy oddawać się innym ulubionym zajęciom. Mogą tak je sobie ułożyć, by większość wolnego czasu spędzać z przyjaciółmi, dzięki czemu unikają przebywania tylko we dwoje. Mogą wieść odrębne egzystencje, gdzie każde będzie się zajmować tym, co go interesuje. Na przykład żona pewnego mężczyzny chodzi z przyjaciółkami lub kolegami z pracy do opery czy na wystawy. Jej mąż nie interesuje się sztuką i nie znosi opery. Lubi grać w pokera z kumplami i chętnie pracuje do późna w nocy.

Jedynym, co łączy takie małżeństwa ludzi o zgoła odmien­nych zainteresowaniach, mogą być dzieci, których dobro obojgu im leży na sercu. Lub też podtrzymywanie określonego stylu życia i dyskusje obracające się wokół dóbr materialnych: jaki dom kupić, jaki wybrać samochód? Nigdy nie poruszają napra­wdę osobistych tematów.

Coraz częściej w naszym świecie dzieje się tak, że zaga­niani, zajęci swoją pracą małżonkowie coraz bardziej się od siebie oddalają. Brak spędzanego wspólnie czasu tłumaczy się żądaniami dzieci, bieganiem czy ćwiczeniem na siłowni, konie­cznością odwiedzania rodziny i robieniem zakupów w week­endy.

W małżeństwach, gdzie mało czasu poświęca się na głębszy kontakt z partnerem, często obumiera też życie seksualne. Mał­żonkowie albo je sobie odpuszczają, albo współżycie staje się coraz rzadsze, albo nawiązują romanse, które często wciskają pomiędzy różne zajęcia szczelnie wypełnionego pracą dnia.

Gorycz, niechęć i wrogość również często rodzą dystans. I znowu ukrytą przyczyną może być tu lęk przed więzią uczu­ciową. Ludzie, którzy źle ją znoszą podświadomie często dobierają sobie zupełnie nieodpowiednich partnerów. Trwanie w takich związkach stanowi dla nich gwarancję, że nigdy nie zagrozi im emocjonalna więź.

Najczęściej problem bliskości rozgrywa się w tańcu ?krok w przód, dwa kroki w tył” małżeństw, które chcą sobie być bliskie, ale nie potrafią. W pewnym momencie natrafiają na granicę, której przekroczenie wywołuje u nich podświadomy niepokój. Ci partnerzy będą się do siebie zbliżać, gdy jednak w pewnej chwili zostanie zagrożone ich terytorium, stanie się coś, co zburzy intymność. Wybuchnie między nim sprzeczka, jeden partner zacznie miotać oskarżenia przeciwko drugiemu, drugi będzie krytykował albo zajmie się pracą lub swoim hobby. Odsuną się od siebie i przez jakiś czas będzie im z tym dobrze, aż ponownie zapragną bliższego kontaktu. Będą się do siebie zbliżać, póki znowu nie osiągną owego niewidzialnego punktu, w którym daje o sobie znać niepokój i poczucie osaczenia. Wtedy po raz kolejny się oddalą. Ich wspólne życie będzie się opierać na tym schemacie ?do przodu i w tył” i często właśnie przez to ich związek cechują burze i niepokoje.

W życiu ludzi wolnego stanu ta gra przybierze formę burzli­wych zalotów, w których jedno zawsze ucieka, a drugie goni. Ona chce więcej bliskości i zaangażowania. On się opiera, ale w pewnym momencie słabnie i zaczyna wypełniać jej oczeki­wania. I oto nachodzi kolej na kobietę: to ona zaczyna uciekać, co sprawia, że mężczyzna próbuje ją schwytać. I tak na zmianę, to jedno ucieka, to drugie się wycofuje. A gdy lęk przed bliskością występuje u obojga, takie narzeczeństwo może być naznaczone kłótniami, rozstaniami, kiedy każde zaczyna się spotykać z kimś innym, daty ślubu zaś nieustannie są zmieniane, odwoływane, to znów przywracane.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.