SKĄD SIĘ BIERZE LĘK PRZED EMOCJONALNĄ BLISKOŚCIĄ?

Różne bywają powody tego lęku.

Mężczyzn, którzy nie potrafią stworzyć prawdziwej więzi, często wychowywali rodzice, którzy nie byli sobie bliscy albo/i bardzo nieemocjonalnie reagowali na dziecko. W ten sposób położyli fundament pod przyszłe jego związki.

Również przeżyta we wczesnym dzieciństwie strata jednego z rodziców może wywołać strach przed opuszczeniem, przez co człowiek lęka się za bardzo zbliżyć do drugiej osoby. W wypad­ku Alberta, sklepikarza z Północnej Karoliny, lęk przed porzu­ceniem wziął się stąd, że wychowywał się w licznych domach zastępczych, które musiał opuszczać, ledwo zaczął się przywią­zywać do nowej rodziny. Jako dorosły mężczyzna nie posiadał się z radości, gdy ożenił się i założył własną rodzinę, lecz już wkrótce zaczął romansować, nic na to nie mógł poradzić. Kiedy rozwiódł się na skutek licznych, powtarzających się zdrad, zamieszkał i do tej pory mieszka z kobietą którą początkowo wynajął jako gosposię. Sypia z nią raz w tygodniu. W pozostałe dni sypia z innymi kochankami. Albert nie potrafi wytrzymać z tylko jedną kobietą. Boi się zostać całkiem sam.

Czasem lęk przed bliskością bierze się z przekonania o swo­jej niskiej wartości. Mężczyzna w głębi ducha sądzi, że jeśli pozwoli się komuś zbytnio zbliżyć, osoba ta dostrzeże jego braki i go odrzuci.

U innych niemożność całkowitego zbliżenia się do drugiej osoby wywołały doświadczenia z okresu dojrzewania. Mężczyźni, których rodzice ignorowali, maltretowali lub trakto­wali jak maskotkę, którą można się pochwalić, nie zawsze potrafią zaufać innym.

Strach przed zdominowaniem, zdławieniem przez partnerkę to kolejny często powtarzający się problem, kryjący się za lękiem przed bliskością. Badania wykazały, że dotyczy on zwłaszcza mężczyzn, których matki za bardzo się wtrącały w ich życie, były krytyczne i silnie nad nimi dominowały. Mężczyźni ci w duchu uważają że każda kobieta ma w sobie skłonności do dominacji, takie same jak ich matki. Ich lęk przed zdławieniem powoduje, że w małżeństwie czują się jak schwytani w pułapkę, uwięzieni. Żona staje się judaszem, strażnikiem więziennym. Kawalerowie, cierpiący na ten sam lęk, mogą czuć się osaczeni z chwilą, gdy związek osiągnie pewien punkt. To skutecznie powstrzymuje ich przed głębszym zaangażowaniem.

Wielu mężczyzn widzi zagrożenie w prawdziwie bliskim związku, bowiem pociąga on za sobą pewne uzależnienie. Zależność to dla mężczyzn w naszej kulturze poważny problem, gdyż niezależność uważa się za cechę męską, podczas gdy zależność jest cechą kobiecą. W dobrym związku pewien sto­pień zależności jest zupełnie normalny i wskazany, lecz odczu­wając ją mężczyzna często dochodzi do wniosku, że traci autonomię, albo co gorsza, że znajduje się we władzy partnerki.

Oprócz tego zależność w związku miłosnym stanowi w pew­nym sensie powrót do niemowlęctwa, kiedy mężczyzna we wszystkim zależał od matki. Na skutek tych najwcześniejszych wspomnień mężczyzna może podświadomie utożsamiać zależ­ność z bezradnością.

Dlatego też, jeśli weźmiemy pod uwagę te wszystkie elemen­ty, łatwiej będzie nam zrozumieć, że wraz z tym jak rodzi się bliskość między mężczyzną a kobietą i mężczyzna czuje, że potrzebuje tej kobiety, może również uznać, że traci przez to siły, męskość i ponownie wraca do sytuacji niemowlęctwa. Widząc, że jego męskość jest w niebezpieczeństwie, cofa się i tworzy dystans – na przykład poprzez romans – by w ten sposób odzyskać autonomię, siłę i męską witalność.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.