WSPÓŁŻYCIE Z INNYMI KOBIETAMI

Lęk przed bliskością może sprawiać, że seks w tych drugich związkach przynosi znacznie większą satysfakcję. Kiedy męż­czyzna zdradza, jego związek z kochanką jest zwykle emocjo­nalnie płytszy albo ulotny – z założenia albo na skutek okolicz­ności. Mężczyzna ma określony czas, jaki może spędzać z ko­chanką (kochankami). Dlatego będzie ograniczał swoje związki seksualne do przygód na jedną czy najwyżej kilka nocy. A gdy nawiąże dłuższy romans, wnikliwie analizuje swoje uczucia, by nie zaangażować się poza niebezpieczny punkt.

- Jeśli zaczynam coś czuć do danej kobiety – wyjaśnił pewien mąż – natychmiast z nią zrywam.

W takich relacjach – gdzie nad uczuciami uważnie się panuje lub w ogóle się do nich nie dopuszcza – nie pojawia się niepokój, który zwykle towarzyszy głębszemu związkowi. Sku­tek? W przelotnych związkach bez większego zaangażowania emocjonalnego mężczyźni częściej traktują seks z większą swo­bodą.

Zbyt wielu członków naszego społeczeństwa uważa, że bli­skość i seks to rzeczy wzajemnie się wykluczające. Jeśli są z kimś blisko, zaangażują się uczuciowo, nie potrafią traktować tej osoby jako przedmiotu pożądania seksualnego. A jeśli ktoś pociąga ich seksualnie, nie umieją głębiej się z tą osobą związać. To kwestia dojrzałości. Im lepiej potrafi człowiek łączyć miłość z seksem, tym bardziej dojrzałym emocjonalnie jest osobni­kiem. Jeśli się nie umie połączyć tych dwóch elementów, świadczy to o tym, że się nie wyszło poza pewien etap rozwoju psychicznego.

Mężczyzna borykający się z tym problemem zazwyczaj roz­dziela swoje potrzeby emocjonalne i seksualne pomiędzy dwie lub więcej kobiety. Robi to w któryś z podanych niżej sposobów:

Może odczuwać wobec partnerki bliskość, ale nie pociąg seksualny; wobec kochanki zaś odczuwa pociąg, lecz nie bli­skość

Zazwyczaj mężczyzna należący do tej grupy może żyć z kobietą i nawiązać z nią bliską wieź, ale gdy to się stanie, kobieta ta przestaje go pociągać seksualnie. To prowadzi do współżycia seksualnego z innymi kobietami. Romans będzie go podniecał, ale wyłącznie wtedy, gdy kochanka nie będzie mu bliska lub gdy nie będzie musiał z nią mieszkać.

Tom miał romans z Susan, o którym jego żona, Karen, nic nie wiedziała. I choć Tom uważał Karen za swoją najlepszą przyjaciółkę, osobę, której może zawsze ufać i na którą może liczyć, seks z Susan przynosił mu znacznie większą rozkosz.

Tom powiedział żonie, że wyjeżdża na czterodniową konfe­rencję na Hawaje, a w drodze powrotnej zatrzyma się na dwa dni w San Francisco, żeby pozałatwiać inne interesy. Dzięki temu kłamstwu zyskiwał długie, tygodniowe wakacje z Susan. Czul się winny wobec Karen, ale i on, i Susan nie mogli się już doczekać tego pierwszego, wspólnie spędzonego tygodnia.

Tom wynajął dla nich obojga domek na plaży. W miarę upływu czasu, dzięki długim rozmowom, coraz lepiej się z Su­san poznawali. A ponieważ Tom nie znał się na gotowaniu, Susan zajęła się szykowaniem posiłków. Ku swemu zdumieniu Tom stwierdził, że kochanka coraz mniej go pociąga. Był szczęśliwy, gdy tydzień wreszcie dobiegł końca i mógł wrócić do domu, do Karen. Tom nie potrafił połączyć w swoim mał­żeństwie bliskości i seksu, pożądanie seksualne budziła w nim wyłącznie kochanka – ale gdy zaczęli spędzać więcej czasu razem, zbliżyli się do siebie, znaleźli się w scenerii życia domowego i codzienności, wtedy jego pożądanie się ulotniło.

W stałym związku nie odczuwa ani bliskości, ani pożądania seksualnego, podczas gdy kochanka budzi w nim i jedno, i dru­gie.

Tego rodzaju mężczyzna jest zamknięty w sobie, nie sposób do niego dotrzeć, a żona budzi w nim minimalne czy wręcz żadne pożądanie seksualne. W przeciwieństwie do mężczyzn, potrafiących okazać partnerce uczucie, choć nie dostrzegających w nich obiektu seksualnego, o których wspominałam wyżej, ten mężczyzna swojej partnerce nie ofiaruje ani jednego, ani drugie­go. Pożądanie seksualne i uczucia odzywają się u niego tylko w związku pozamałżeńskim. Będzie mógł się otworzyć tam, gdzie związek jest mniej trwały i gdzie czuje, że mniej się od niego wymaga pod względem emocjonalnym.

To, co się dzieje w jego związku pozamałżeńskim (oddziela­nie bliskości od zaangażowania), może pomylić z miłością. Jeśli na przykład porzuci żonę dla tej drugiej, możecie być pewne, że ledwo się ożeni z kochanką natychmiast pochłonie go praca lub inne sprawy, dzięki którym emocjonalnie oddzieli się od pani numer dwa – dokładnie tak samo jak to miało miejsce z panią numer jeden. Seks zaś – choćby najnamiętniejszy i niewyobra­żalnie ognisty przed ślubem – stopniowo również zniknie z małżeńskiego krajobrazu, a żona będzie zachodzić w głowę, co się stało.

Właśnie coś takiego przytrafiło się maklerowi z San Jose w stanie Kalifornia, który rzucił pierwszą żonę dla innej, swej obecnej małżonki. Teraz wiodą oddzielne egzystencje, choć wcześniej, gdy jeszcze był żonaty z poprzednią partnerką gorą­co się kochali i czuli się sobie ogromnie bliscy. Namówił drugą żonę, by zamieszkała w ich domu poza miastem, tłumacząc to dobrem dzieci. Widuje się z nią tylko w weekendy. Dni robocze spędza w mieszkaniu w mieście. Ma płomienny romans z trze­cią kobietą.

Sprawdza się od strony seksualnej, ale żadnej kobiety nie potrafi obdarzyć uczuciem

Mężczyzna, należący do tej grupy, z żadną kobietą nie potrafi związać się emocjonalnie. Jego partnerka równie mało wie o jego wnętrzu jak inne liczne kochanki, które przemykają przez jego życie. Mimo to doskonale radzi sobie w łóżku. Seks stanowi dla niego substytut duchowej bliskości.

Wielu takich mężczyzn to maniacy pracy. Odpowiada im, że w życiu zawodowym nie oczekuje się od nich uczuć i nie chcą sobie nimi zawracać głowy w życiu prywatnym. Choć często są żonaci – żony ułatwiają im karierę zawodową biorąc na siebie część trosk związanych z codziennym funkcjonowaniem, a tak­że zapewniają bazę, z której można wyruszać na kolejny podbój – właściwie nie dostrzegają w małżonkach współpartnera. To samo dotyczy ich romansów. Lubią seks, uważają go za sposób rozładowywania napięcia, lecz kobiety, z którymi romansują, to dla nich wyłącznie anonimowe ciała. Tego rodzaju mężczyźni notorycznie zdradzają, bowiem przekonali się, że przelotny seks nie grozi uczuciowymi komplikacjami.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.